sobota, 7 grudnia 2013

zaległości

Ostatnio zauważyłam, że parę razy obiecywałam wstawienie czegoś, a później jakoś mi się zapominało. Przepraszam i już się poprawiam :D


Pierwsza makramowa bransoletka. bez zbędnych koralików, zapinana na guzik. podoba mi się ta technika! :D

A to już wspomnienie z pierwszych kroków w technice wire wrapping. kurcze, ładne.




Jeszcze kilka dokładniejszych zdjęć z ostatniego rekordowego weekendu. Część kolczyków już się rozeszła, ale nadal jest możliwość zamawiania :)



 A oto dwa zamówienia specjalne. Pierwsze to breloki dla braci, fanów serii Pieśń Lodu i Ognia. Dwa wspaniałe rody, Starkowie i Lannisterowie, będą od dziś strzec ich kluczy :D
Drugie to oczywiście kolejne zamówienie największej fanki kosmosu i Biżona. Tym razem - mgławica Koński Łeb. Dzięki niej, ja też uczę się czegoś nowego ;)



Moja nowość. nausznice. bardzo cieszę się, że wreszcie udało mi się dorwać półfabrykaty, dzięki którym mogę je robić :D


A co dzisiaj? przedpołudnie miałam bardzo zapracowane. Decoupage (wstawię troszkę później) i robienie bransoletek. dzisiaj udało się zrobić 9. Chciałam wszystkie je pomieścić w jednym miejscu i zrobiłam prowizoryczny ekspozytor, żeby ładnie i elegancko się prezentowały. I oczywiście ledwo zmieściła mi się połowa mojej kolekcji :)








sobota, 23 listopada 2013

rekordy :D




 Zeszły weekend był cudowny. Porzuciłam wszystko, co miałam robić i poświęciłam się tylko kolczykom decoupage. Wynik dwóch dni siedzenia przy biurku i psucia wzroku? 32 nowe pary :D
Jestem z siebie dumna :D 


Oczywiście nie udało mi się jeszcze zrobić zdjęć wszystkich, ale przynajmniej pamiętałam, żeby w trakcie pracy cyknąć kilka fotek :D



Głównie udało mi się sfotografować wkrętki, wg mnie przeurocze, śliczne. Takie niewinne i dziewczęce ;D
Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i jedna para stałą się moją własnością ;P












Zamówienie :D Specjalnie dla fanki astronomii.
Chyba się spodobały, sądząc po pisku, jaki mnie ogłuszył podczas przekazywania zamówienia ;)


Ta para również znalazła już nową właścicielkę. Nie dziwię się, że znikła tak szybko.


Wczoraj spędziłam cudowny wieczór i noc, będąc na maratonie Igrzysk Śmierci.
Może mały spoiler?
Tik tak, tik tak.

Owocnego weekendu ;)

sobota, 9 listopada 2013

Nowość! Torby :)



 Moje najnowsze zajęcie :) Płócienne torby ręcznie malowane farbą akrylową. Na razie większość z logo Biżona, jednak myślę, że się rozwinę :)


Mimo że "oficjalna sprzedaż" jeszcze nie ruszyła (nie wspominałam o torbach ani tu, na blogu, ani na fanpage'u) już dwie przemiłe kobietki są szczęśliwymi posiadaczkami moich wyrobów, a torby cieszą oczy krakowskich przechodniów ;)

 Jeszcze długo zastanawiałabym się nad tym, czy brać się za torby, czy podołam, czy wyjdzie, czy dam radę gdyby nie dobre rady wiernej Fanki Biżona. Dziękuję raz jeszcze! :)

 Spersonifikowana torba. Z jednej strony reklamuje moją pracownię, z drugiej podkreśla przynależność do jej posiadaczki :) Koniec z bezkarnym pożyczaniem! :P

 Mam nadzieję, że torby będą cieszyć się na tyle dużym powodzeniem, że będę mogła robić ich tyle, ile zapragnę, bo na prawdę wciągnęło mnie to i zaczyna sprawiać frajdę :)

 Oczywiście nie mam na nie czasu, bo to tamto, a chciałabym poświęcić się bardziej im i nowej technice biżuterii, wire wrapping, o której niedługo. Niestety, do tego potrzebuję trochę wolnego czasu, a nie zapowiada się przez najbliższe tygodnie a nawet miesiące... :(

 Tak robiąc te wszystkie swoje rzeczy zastanawiam się nad wyborem studiów, bo to już w sumie najwyższy czas. Zaczęłam interesować się wzornictwem przemysłowym - co o tym myślicie? A może ktoś studiuje i mógłby się podzielić doświadczeniami? Bo wizja projektowania np. foteli czy innej nazywanej przeze mnie sztuki użytkowej (bo KAŻDY przedmiot to dzieło sztuki) w przyszłości jest niezwykle kusząca :)


Miłego wieczoru ;)

Polecam! http://www.youtube.com/watch?v=qqjy5a1dSOA



środa, 9 października 2013

romantycznie

 Kolczyki w kształcie różyczek. Robiony po raz kolejny na zamówienie, tym razem w wersji białej. Jedne z delikatniejszych i ładniejszych kolczyków, jakie udało mi się zrobić.

 Bardzo przyjemnie się je robi, ślicznie się prezentują, więc jakby ktoś chciał, to ja się bardzo chętnie podejmę zrobienia, nawet w ilościach hurtowych :)
Praca, praca, praca. Perspektywa, że na za dwa tygodnie mam mieć przerobione 4 książki ponad 500 stron każda jakoś mimo wszystko nie skłania do wzięcia się do roboty. Moje życie opiera się na śnie i nauce. Bo nawet jeść nie mam kiedy. I oczywiście o spokojnym pohandmadowaniu mogę sobie pomarzyć. No chyba, że miałabym jakiś impuls do działania, ale ostatnimi czasy nawet zamówień brak. ogólnie, niewesoło.





Jedynym pocieszeniem jest gotowe już logo Biżona! :D
Jestem ciekawa, co sądzicie na jego temat.
(proponuję przyjrzeć się kształtom, wszystko oprócz kolczyka to litery układające się w... )
Miłego wieczoru! :)
 

sobota, 5 października 2013

5. nieumiarkowanie w jedzeniu ...

 W ferworze walki o miejsce na dysku gdzieś zginęły mi moje nowsze zdjęcia. Eh. Technologia...

Jedne z kolczyków, które są dostępne na wyprzedaży tutaj. A co dziś na tapecie? Pierwsza w życiu makramowa branosoletka (zdjęcia niebawem), przy której tak skupiłam się na węzłach że zapomniałam o nawlekaniu koralików :)
Przy okazji wygrzebałam tutorial soutache i, o dziwo, okazało się, że nie jest to tak trudna metoda, jak myślałam. Może się skuszę? Na razie jednak muszę zrobić kolekcje kaboszonową, która chodzi za mną od dłuższego czasu :)

Mam zamiar postawić na reklamę :) Chyba zamówię przypinki z logo Biżona. Ktoś byłby chętny?

Wracam do pracy. Może uda mi się zrobić troszkę zdjęć zarówno starszych jak i nowszych prac ;)

środa, 2 października 2013

męska bransoletka

 Wspomnienia z wakacji. Zrobiona dla mojego chłopaka, zgubiona tuż po zrobieniu tych zdjęć. Eh, nie ma jak się napracować, namęczyć i zgubić :) normalnie cała ja.


Zaczęła się jesień, tradycyjnie na nic nie mam czasu, nie wysypiam się, muszę podejmować jakieś bzdurne decyzje, które zaważą na całym moim życiu. I jeszcze popularne tej jesieni hasło YOLO, które powinno być pretekstem do ryzykowania i nie przejmowania się, a mnie wpędza w poczucie winy, że nie wykorzystuję życia w taki, stopniu, jakbym mogła. Nie mam nawet czasu sobie spokojnie posiedzieć w domu i zasiąść do żadnej z ręcznych robótek. Nie mam kiedy nawet wstawić zdjęć na Biżonową wyprzedaż. A właśnie, zapraszam serdecznie :) https://www.facebook.com/bizon.handmade/posts/568747716495612 zdjęć nie ma, znaczy, większość z tych rzeczy, które są wstawione, jest na przecenie.
Miłego wieczoru, niech upłynie on Wam lepiej :)






piątek, 21 czerwca 2013

różany chustecznik







Moje wcale nie tak małe cudeńko. Robione na zamówienie, ale aż żałowałam, ze muszę się z nim rozstać. Jeśli tylko czas pozwoli robię sobie identyczny :D